Questo sito utilizza i cookie di terze parti offrono una migliore esperienza e di servizio. Durante la navigazione o utilizzando i nostri servizi, l'utente accetta di nostro uso di essi. È possibile modificare le impostazioni dei cookie in qualsiasi momento. Maggiori informazioni Accettare
06-10-2015

Pobłogosław miłość osób tej samej płci

Czas, by Kościół publicznie uznał dobro, jakim są stabilne i oparte na miłości związki osób tej samej płci.

Publikujemy oświadczenie Grupy Polskich Chrześcijan LGBTQ Wiara i Tęcza w sprawie księdza Krzysztofa Charamsy.

**

W ostatnich dniach ksiądz Krzysztof Charamsa słusznie zwrócił uwagę na konieczność zmiany języka, którym Kościół rzymskokatolicki wypowiada się o ludziach LGBTQ. Powiedział też otwarcie o częstym poniżaniu takich osób oraz traktowaniu ich bez zrozumienia. Wychodząc publicznie z ukrycia dodatkowo opowiedział o ciężarze bycia homoseksualnym księdzem oraz o powszechnej homofobii braci w kapłaństwie, z których wielu także jest gejami.

Trwająca obecnie wrzawa medialna wokół księdza Krzysztofa Charamsy nie powinna przysłonić jego zasadniczego przesłania. Poruszone przez niego problemy wymagają bowiem pilnej dyskusji w Kościele. Jesteśmy wdzięczni, że ks. Krzysztof Charamsa przyczynił się do jej podjęcia.

Sytuacja ks. Krzysztofa jest kolejnym ważnym argumentem dla naszego postulatu, aby Kościół publicznie uznał dobro, jakim są stabilne i oparte na miłości związki dwóch osób tej samej płci, pozostawiając im decyzję odnośnie życia intymnego.

W takich warunkach osoba homoseksualna, czująca powołanie do stanu duchownego, będzie miała realny wybór czy je podjąć, podobnie jak czyni to osoba heteroseksualna.

Pozwoli to zlikwidować zjawisko „powołań ucieczkowych”, a więc sytuacji, w której osoba homoseksualna decyduje się na kapłaństwo jako ucieczkę przed nieakceptowaną homoseksualnością. Doświadczenie uczy, że takie decyzje są nierzadkie, choć niejednokrotnie nieuświadomione, a więc podejmowane bez cynizmu, w dobrej wierze. Warto podkreślić, że sama orientacja seksualna nie przesądza o sensie i jakości powołania i nie ogranicza działania Ducha Świętego, który poprzez posługę kapłańską prowadzi ludzi do Boga.

Wielu z nich pragnie ujawnić się publicznie i być przyjętymi z miłością, wielu pragnie bronić swoich poniżanych sióstr i braci LGBT.

Prosimy papieża, biskupów, katoliczki i katolików duchownych i świeckich o odwagę przyjęcia prawdy.

Prawda o dobru opartych na miłości związków osób tej samej płci jest udowodniona przez życie. Niech takie pary będą przykładem dla młodych ludzi orientacji homoseksualnej – jako jeden z możliwych pięknych wyborów.

Warto zapraszać osoby LGBT, zarówno samotne jak i żyjące w związkach, na synod, na spotkania episkopatu, na spotkania grup parafialnych. Warto ich wysłuchać, gdyż należą do Kościoła.

Warto stworzyć przyjazną przestrzeń dla ujawniania się osób homoseksualnych świeckich oraz duchownych.

Prawda jest zawsze wyzwalająca.

Modlimy się w intencji ks. Krzysztofa o opiekę Jezusa, aby kierował jego życiem i obdarzał miłością.

Modlimy się też w intencji ludzi poruszonych tą sprawą, aby zwyciężało dobro i wzajemne zrozumienie.

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20151006/krzysztof-charamsa-wiara-tecza-list

**Dziennik Opinii nr 279/2015 (1063)


Podziękowanie ks. Krzysztofa Charamsy

  1. Dziękuję serdecznie za dar modlitwy i wszelkie wsparcie potrzebne osobie dokonującej coming outu pośród paranoicznie homofobicznego Kościoła i polskiego społeczeństwa. Zapewniam o mojej pamięci w modlitwie za wszystkich braci i siostry LGBTIQ prześladowanych przez Kościół, państwa czy społeczeństwa, w szczególności przez społeczeństwo polskie, gdzie przyzwolenie społeczne na homofobię jest ogromne.
  2. „Wrzawa medialna” skonstruowana w Polsce po moim coming oucie była oparta na wstrętnych pomówieniach i zwykłych, stygmatyzujących kłamstwach na mój temat tak ze strony prasy, jak Kościoła, polityków i różnych gryp społecznych. W istocie wyrażała panującą homofobię, która nie pozwala na rzeczową dyskusję o homofobicznej mentalności, w której jesteśmy uwięzieni.
  3. Przy okazji pragnę wspomnieć, że moje powołanie kapłańskie nie było nigdy „ucieczkowym”, czyli nie ma nic wspólnego z wyborem kapłaństwa w celu ukrycia homoseksualności, jak to dzieje się w przypadku wielu księży gejów.
  4. Wierny powołaniu kapłańskiemu, z Bożą pomocą, będę świadczył o irracjonalnym poniżaniu godności ludzkiej osób LGBTIQ tak przez nauczenie mojego Kościół, jak i jego praktyki duszpasterskie i prawne, jak i podtrzymywanie przezeń homofobicznej mentalności pośród wiernych.